09.2016

Grażyna Smuszowicz

Jak wpływać na swój nastrój,
czyli "domowe" sposoby regulacji układu nerwowego

Wszystko jest połączone, nie ma ciała, mózgu, serca osobno. Jesteśmy całością albo inaczej jednością psychofizyczną. Mamy mózg w całym ciele ponieważ nerwy, które zbiegają się w mózgu docierają do najdalszego zakątka naszego ciała. Tak, że takie oddzielanie jest sztuczne.

Kilka faktów

Serce ma swój własny układ nerwowy i wysyła impulsy do mózgu, a mózg do serca.
Serce jest organem, który wytwarza największe pole elektromagnetyczne w naszym ciele. To pole jest 5000 razy silniejsze niż wytwarzane przez mózg. To pole wpływa na każdą komórkę naszego ciała i obejmuje obszar około 3 m dookoła nas. Serce działa jak nadajnik radiowy, którego słuchają wszystkie nasze komórki. Komórki w naszym ciele działają najbardziej optymalnie kiedy odbierają stabilny sygnał pochodzący z serca w postaci spójnego pola elektromagnetycznego. To spójne pole zależy od bicia naszego serca. Rytm serca nieustannie się zmienia. Kiedy odczuwamy gniew, złość, smutek i podobne emocje rytm naszego serca jest nieregularny i zmienny. Pozytywne emocje, jak wdzięczność, miłość, stabilizują rytm serca. Te zmiany odzwierciedlają się w polu magnetycznym wytwarzanym przez serce. Jeżeli rytm serca jest koherentny (kiedy serce przez dłuższy czas bije regularnie) to mamy dobre samopoczucie. W stanie koherencji nasze ciało znajduje się w stanie harmonii. Każda komórka naszego ciała odbiera wtedy sygnał w postaci stabilnego pola elektromagnetycznego i wykonuje swoją pracę najbardziej optymalnie. Taki stan przekłada się również na nasz nastrój i zdrowie. A więc możemy wpływać na rytm serca.

Wyobraźnia. Jeżeli sobie wyobrazimy że gonimy odjeżdżający autobus to zwiększa się nasze tętno. Wyobraźnia ma duży wpływ na naszą fizjologię. W życiu jak to w życiu mamy dobre i złe chwile. Jeżeli pamięć o tych dobrych momentach będziemy pielęgnować (ja nazywam takie wspomnienia „bezpiecznym miejscem”) to w trudnych chwilach możemy uciec w to bezpieczne miejsce – przypomnieć sobie co nas miłego spotkało, a to natychmiast wywoła dobre emocje. I wtedy zmienia się nasza fizjologia. Na przykład spada poziom hormonu stresu.
Jest to bardzo bliskie praktykowaniu wdzięczności, o którym pisałam w jednym z poprzednich numerów magazynu.

Prawie każdy z nas znajdzie coś, za co może czuć wdzięczność. To może być jakieś miłe wspomnienie, kiedy czuliśmy się naprawdę dobrze, wdzięczność za to, co przeżyliśmy, wdzięczność za pojawienie się w naszym życiu jakichś ważnych dla nas osób, dobre rzeczy, które się teraz dzieją w naszym życiu. Przypominając sobie ten czas, kiedy czułeś się tak dobrze doświadczając tych pozytywnych uczuć, możesz zwiększyć spójność rytmu swojego serca, zmniejszyć stres emocjonalny i poprawić swoje zdrowie.

Ludzie mają skłonność do pamiętania i poświęcania szczególnej uwagi swoim nieszczęściom, trudnym momentom w życiu i przewidywaniu różnych katastrof. Być może wiąże się to z tym, że naszym biologicznym celem jest przetrwanie i przedłużenie gatunku. Poświęcamy tyle uwagi trudnym i zagrażającym momentom, ponieważ z biologicznego punktu widzenia są ważniejsze dla przetrwania. Dlatego wymaga to trochę mentalnego wysiłku żeby skierować nasze myśli i uczucia ku pozytywnym doświadczeniom.
Oddychanie. Nie wiem czy wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że wykonując wdech pobudzamy układ sympatyczny – serce bije nam szybciej – mobilizujemy się, a robiąc wydech uspokajamy się i wtedy mamy przewagę układu parasympatycznego, który jest aktywny podczas snu, odpoczynku i psychicznego odprężenia.

Oddech jest jedną z nielicznych funkcji organizmu regulowaną świadomie i nieświadomie. Pracując z oddechem mamy możliwość wpływania na procesy nieświadome.

Oddychanie jest naturalne, ale też jest umiejętnością, którą można doskonalić. Nad oddechem pracują jogini, biegacze, wokaliści, nauczyciele. Nie, dlatego, że nie potrafią oddychać, ale z uwagi na to, że zmieniając sposób oddychania możemy wpłynąć nie tylko na swój głos czy wydolność fizyczną, ale zmienić nastrój i zwiększyć możliwości psychiczne. W seksie np. możemy wzmacniać podniecenie czy siłę orgazmów, wydłużać czas erekcji i pogłębiać to, co czujemy.

Oddychanie jest też jedną z najprostszych i najskuteczniejszych metod, z jakimi możemy pracować, jeżeli jesteśmy skłonni do negatywnych pobudzeń – złości, gniewu, paniki, odczucia beznadziei, bezradności. Bo chociaż to, jak reagujemy na bodźce ze świata, jest częściowo zdeterminowane genetyką, naszymi osobistymi predyspozycjami i doświadczeniami, to uważnością i oddechem możemy wpływać na to, co robimy z przydarzającymi się emocjami.

Kolejna kwestia to pamięć ciała. Nasze przeżycia, nasza historia odbijają się w napięciach w ciele, w postawie. I to działa również odwrotnie. Rozluźniając ciało wpływamy na procesy psychiczne. Można powiedzieć, że ciało człowieka symbolicznie wyraża jego psychikę. Napięcia krępują ruchy i odbierają nam elastyczność, prowadzą do spłycenia oddechu i obniżenia poziomu energii w organizmie. Sztywność, spowodowana napięciami mięśni, ogranicza ekspresję emocji i ich odczuwanie, wpływa również na to, jak postrzegamy siebie i świat wokół nas. Kiedy ktoś odczuwa nieświadomą wściekłość, ponieważ był źle traktowany lub zaniedbywany, możemy to dostrzec w sposobie, w jaki trzyma ramiona albo zaciska pięści. We wspomnianych częściach ciała tworzy się całościowy, chroniczny wzorzec napięcia mięśniowego. Mięśnie są nadmiernie wykorzystywane, nawet w sytuacjach, w których ich napięcie nie jest potrzebne. W efekcie osoby tłumiące złość narzekają na częsty ból karku i problemy z oddychaniem, mogą też cierpieć z powodu schorzeń kręgosłupa i serca. Ciało jest wzmacniaczem naszych emocji, pomaga nam je dostrzegać i ich doświadczać. Napięcie mięśni, wilgotność skóry, temperatura czy przyspieszone bicie serca, to przykłady reakcji ciała na pojawiające się emocje. Jednego od drugiego nie można oddzielić.

Jest jeszcze taka ciekawa struktura jak powięź. Powięź to tkanka łączna, która pokrywa całe nasze ciało i organy wewnętrzne. Łączy jego elementy i nadaje im strukturę. Jest również odpowiedzialna za część naszej motoryki – zamianę pracy mięśni w ruch i postawę. Powięź można sobie wyobrazić jako pajęczynę przechodzącą przez mięśnie, kości, nerwy i organy naszego ciała.

Rozmawiałam z rehabilitantką, która powiedziała, że co jakiś czas zdarzają się jej klienci, którzy przy okazji pracy z powięzią doświadczają płaczu, smutku, wykurzają się. Mimo że przyszli leczyć biodro albo kręgosłup zyskali dostęp do emocji, które zostały zabetonowane w ich ciałach wiele lat temu.
Mamy więc sposoby, nie jesteśmy skazani na złe nastroje na ruminacje, na dręczenie siebie myślami, nie jesteśmy bezradni, mamy wpływ na nasz stan psychiczny i fizyczny.
Jeżeli cechy konstytucjonalne, traumatyczne doświadczenia, a także w dużym stopniu zaburzone relacje przywiązaniowe wytworzyły nieadaptacyjny sposób regulacji emocji, wówczas człowiek może wykazywać ograniczoną zdolność do osiągania emocjonalnej odporności oraz elastyczności w zachowaniu. Zdolność mózgu do modulacji stanów wzbudzenia może być znacznie osłabiona. Inaczej mówiąc takiej osobie trudno się opanować, zalewają ją emocje np. złość, gniew czy smutek i nie umie sobie z tym poradzić. Oznacza to, że taka osoba, która wchodzi w stan poza zakresem tolerancji, znajduje się potencjalnie w „niższym trybie przetwarzania”, w którym, z większym prawdopodobieństwem, będą dominować odruchowe reakcje na stany somatyczne i prymitywne dane zmysłowe, sterowane przez głębokie, starsze obszary mózgu.

Ta początkowa reakcja może być trudna do zmiany, jednak kora nowa może przejść na „ręczne sterowanie” tymi reakcjami, sprowadzając głębsze struktury mózgu do bardziej znośnych poziomów wzbudzenia. Można to osiągnąć za pomocą kilku strategii „rozmowy z samym sobą”, w których można aktywować sterowane wyobrażenia, dialog wewnętrzny oraz pamięć ewokacyjną (np. przywołanie w pamięci uspokajającego obrazu figury przywiązania). W miarę upływu czasu i przy ciągłych ćwiczeniach można w istotnym stopniu zmniejszyć częstotliwość i intensywność nagłych przejść do „niższego trybu” odruchowych stanów poza zakresem tolerancji i znacznie skrócić okres odzyskiwania równowagi.

Podsumowując nasze rozważania o naturze człowieka i układzie nerwowym chciałam powiedzieć, że możemy wpływać na siebie z dwóch poziomów – z góry na dół, czyli pracując nad rozwojem kory oczodołowej i tu zaleca się mindfulness, jogę i wyobraźnię sterowaną, muzykę; albo od dołu do góry wpływając na układ parasympatyczny i tu mamy oddechy, praca z ciałem (ćwiczenia relaksujące, rozluźniające jak skan ciała, np. relaks Jakobsona, taniec i również joga).