09.2016

KOMUNA

THOMAS VINTERBERG uważany jest, obok Larsa von Triera, za najważniejszego duńskiego reżysera, zwłaszcza po nominacji do Oscara, jaką uzyskał jego film pt. „Polowanie”. Najnowsze jego dzieło to właśnie „Komuna”, nie mająca (na szczęście) nic wspólnego z polityką, lecz ukazująca wspólnotę bytu grupy ludzi, którzy (podobnie, jak to było u hippisów) wspólnie mieszkają, gotują, jedzą, bawią się, rozstrzygają ważne dla nich problemy i dylematy. Nie jest to żaden rewolucyjny ruch, lecz historia ludzi, których życie mniej lub bardziej poturbowało i dało mniejszego lub większego kopa. Są różni, ale potrafią połączyć emocjonalną dojrzałość ze swego rodzaju naiwnością i prostotą. Ta ich komuna jest właściwie tłem do innego spojrzenia na miłość i na zdradę. Dowodzi, że małżeński dramat, niezależnie od tego, czy rozgrywa się w komunie, czy też na innym gruncie, może zniszczyć i przyjaźń i tolerancję.

Do głównej roli kobiecej reżyser zaangażował największą gwiazdę duńskiego kina TRINEDYRHOLM, znaną z takich filmów, jak „Wesele w Sorrento” czy „W lepszym świecie”. To ona staje się głównym motorem filmowej historii, namawiając męża do eksperymentu, mającego zmienić ich ustatkowane, a więc nudne, mieszczańskie życie w coś bardziej ekscytującego.
Film chwilami, zwłaszcza w pierwszej połowie, bywa zabawny, jednak w miarę upływu akcji staje się coraz bardziej sztucznie rozwlekany, a przez to męczący i denerwujący. Jednak okazuje się, że dokładne roztrząsanie bolesnych dylematów opuszczonej żony, i to w szerokim towarzystwie współmieszkańców oraz współwinowajców, bywa kłopotliwe i okazuje się tragicznie niesprawiedliwe. Bo tak naprawdę wspólnota okazuje się wyłącznie iluzją, a człowiek zraniony pozostaje wcześniej lub później sam ze swoim problemem.

Trzeba przyznać, że reżyser, który spędził z rodzicami całe lata w komunie hippisowskiej, wykazał się autobiograficzną przenikliwością. Wspomina: „Od 7 do 19 roku życia żyłem w komunie. To był szalony, ciepły, fantastyczny czas, w którym otaczały mnie genitalia, piwo, poważne akademickie dyskusje, miłość i osobiste tragedie. Zwyczajne wyjście z sypialni dostarczało rozmaitych doświadczeń, których źródłem byli inni mieszkańcy i ich dziwactwa. Patrząc na ten czas z dystansu mogę powiedzieć, że był to okres najwspanialszych wspomnień i absurdalnych momentów… Choć w skład komuny wchodzili świetnie wykształceni intelektualiści, to jej życie wydaje się naiwne i idealistyczne aż do przesady”. Po takim zwierzeniu reżysera możemy uznać jego film za empatyczne i lojalne rozliczenie z kontrkulturą lat 60.

Reżyseria: Thomas Vinterberg. Produkcja: Dania, Szwecja, Holandia. Dystrybucja: Gutek Film.

Małgorzata Sienkiewicz-Budo     (http://36mm-kinomaniak.blogspot.com)