09.2016

FACET NA MIARĘ

Autentycznie śliczna i naturalna blondynka gubi telefon komórkowy i fakt ten dosłownie przewraca jej dotychczasowe życie do góry nogami. Znalazca, z którym spotyka się, by odzyskać utracony przedmiot, okazuje się niezwykłym, uroczym, dowcipnym i pełnym szalonych pomysłów mężczyzną, który ma zaledwie…136 cm wzrostu. Piękna kobieta i …liliput? To przecież wręcz nieprzyzwoicie nierealne, niemożliwe, groteskowe, wręcz oburzające! Ale on jest pełen inicjatywy, intrygujący i pozbawiony kompleksów. Sprawia, że uporządkowana prawniczka staje się wyluzowaną i szczęśliwą dziewczyną, bo czuje się kochana i bezpieczna. Jej mały, lecz jednocześnie wielki duchem, partner po prostu nie przeprasza za to, na co nie ma wpływu. Chce, by wspólnie z nim żyła pełnią życia i cieszyła się z tego, tak jak on.

Gdy dodamy do tej historii sfrustrowaną od paru lat gosposię, ogromnego berneńczyka, który kocha swego pana, choć traktuje go, jak należącą do psiego świata zabawkę, dryblasa, choć jeszcze nieco dziecinnego oraz roztargnioną i niezorganizowaną, choć pełną dobrych chęci sekretarkę, otrzymamy zabawne tło dziejącej się na ekranie akcji. Pojawia się także, napompowany egoizmem, były partner pełnej wdzięku bohaterki, którego mniemanie o sobie samym jest tak samo wielkie, jak jego wzrost. Co z tego wszystkiego wyniknie zobaczycie w kinie, bo niewątpliwie na tę zabawną i zaskakującą swym scenariuszowym pomysłem komedię warto się wybrać.

W głównej roli kobiecej znakomicie spisała się belgijska aktorka VIRGINIE EFIRA, natomiast „faceta na miarę” stworzył JEAN DUJARDIN, pierwszy francuski aktor, który zdobył Oscara w skromnym, niemym i czarno-białym filmie pt. „Artysta”. Ten utalentowany aktor dramatyczny i komediowy, kabareciarz, scenarzysta i piosenkarz, bożyszcze kobiet, był początkowo ślusarzem, a swoje powołanie do aktorskiego fachu odkrył w trakcie … służby wojskowej. Teraz odnosi sukcesy na wielkim ekranie – wystarczy wymienić takie tytuły, jak: „Wilk z Wall Street”, „Obrońcy skarbów” czy „Marsylski łącznik”, a rolą „niskocentymetrowego” mężczyzny powraca do swego komediowego emploi. Powstaje jedynie pytanie, jak mierzącemu ponad 180 cm wzrostu aktorowi odjęto 40 centymetrów? Tłumaczy to reżyser LAURENT TIRARD: „Niektóre nasze wybiegi były bardzo proste, na przykład prosiłem Jeana, aby klękał (kamerę trzymaliśmy wtedy na wysokości jego pleców), albo manipulowaliśmy perspektywą (Jean stawał dalej niż reszta aktorów przez co wydawał się mniejszy). Inne metody były bardziej skomplikowane. Na przykład w scenie w biurze Diane, w której Bruno wchodzi bez zapowiedzi, a Alexandre siedzi w fotelu, musieliśmy podnieść wszystkie meble o czterdzieści centymetrów, z wyjątkiem tego, który zajmował Jean”.

Reżyseria : Laurent Tirard. Produkcja : Francja 2016. Dystrybucja : Kino Świat.

Małgorzata Sienkiewicz-Budo     (http://36mm-kinomaniak.blogspot.com)