19, 2011

REDAKCJA

Krystyna Karwicka-Rychlewicz
(redaktor naczelna)
e-mail: redakcja@dobrepraktyki.ehost.pl
Krystyna Bukowczyk
(sekretarz redakcji, grafik)
e-mail: kuba.ar@onet.pl



WSPÓŁPRACOWNICY
Anna Amanowicz
Maria Decker
Hanna Karolak
Krystyna Wojakowska-Lewicka

Od redaktora


Ten numer jest poświęcony rehabilitacji medycznej, która przyczyniając się do poprawy stanu zdrowia, poprawia jakość naszego życia. Nic dziwnego, że wszelkiego rodzaju ośrodki oferujące rehabilitację są oblegane przez pacjentów, na miejsce czeka się na ogół ponad rok, chyba że się jest po wypadku lub po operacji. Na miejsce w sanatorium czeka się równie długo, mimo iż tylko nieliczne z nich mogą oferować zabiegi rehabilitacyjne dobrej jakości. Te, które latem nastawione są przede wszystkim na zamożniejszych od pacjentów wczasowiczów, a dopiero po sezonie przyjmują pacjentów dofinansowanych przez NFZ, mogą oferować im przede wszystkim spędzenie niedrogo trzech tygodni z kilkoma bezpłatnymi i nie zawsze najlepszej jakości zabiegami rehabilitacyjnymi. Gdy rehabilitacja jest bardzo potrzebna, trzeba szukać miejsca w szpitalach lub ośrodkach rehabilitacyjnych stacjonarnych, zwłaszcza tych, o których wiemy, że kontynuują długie, chlubne tradycje polskiego modelu rehabilitacji.

Jaki jest ten model, ceniony nie tylko w Polsce, jak i kiedy powstał? Otóż wybitny polski ortopeda prof. Wiktor Dega po II wojnie zorganizował w Poznaniu od podstaw klinikę ortopedyczną. To pozwoliło mu na stworzenie i wdrażanie własnego kompleksowego programu leczenia osób niepełnosprawnych ruchowo. Najlepszym dowodem uznania było powołanie prof. Wiktora Degi w 1957 roku na eksperta Światowej Organizacji (WHO) w zakresie przystosowania do życia chorych z upośledzoną czynnością narządu ruchu. Pełnił tę funkcję do 1967. W 1960 roku  stworzył w Poznaniu pierwszą na świecie Katedrę Medycyny Rehabilitacyjnej. W 1969 roku nasze Ministerstwo Zdrowia włączyło rehabilitację do oficjalnie uznanych metod leczenia, a w 1970 roku WHO uznała stworzony przez prof. Wiktora Degę model rehabilitacji za pewien wzorzec postępowania z osobami niepełnosprawnymi ruchowo z powodu chorób, operacji czy wypadków. Współtwórcą polskiego modelu rehabilitacji był prof. Marian Weiss, który w połowie lat 50-tych zaczął organizować w Konstancinie Stołeczne Centrum Rehabilitacji STOCER, a następnie w 1961 roku drugą  po Poznaniu Katedrę i Klinikę Rehabilitacji Akademii Medycznej w Warszawie.

Na czym polega ten model rehabilitacji, i jak jest stosowany w praktyce, mówią członkowie zarządu Centrum Kompleksowej Rehabilitacji w Konstancinie, uważanego powszechnie za jeden z najlepszych ośrodków rehabilitacyjnych w Polsce.

Miłośników herbaty z pewnością zainteresuje japońska ceremonia jej parzenia i picia.

I jak zwykle zachęcamy do czytania ciekawych książek i wybraniu się do kina na obejrzenie interesującego filmu. Z ogromnej ilości książek u nas wydawanych i filmów trafiających na nasze ekrany, wybieramy najciekawsze i najbardziej wartościowe.

Miejmy nadzieję, że Wielkanoc będzie pogodna i ciepła, więc do spacerów nie będzie trzeba nikogo zachęcać. Ale zapraszamy do wirtualnej podróży pełnej zabytków Jordanii w ślad za pięknymi zdjęciami w naszej Galerii.

Od nauczyciela do cenionego menagera

Jerzy Karwowski

Jerzy Karwowski

Z Jerzym Karwowskim – prezesem Centrum Kompleksowej Rehabilitacji (CKR) w Konstancinie i kilkoma jego filiami w Warszawie oraz we Wrocłwiu i Białymstoku - rozmawia Krystyna Karwicka-Rychlewicz.

Kieruje pan jednym z największych ośrodków rehabilitacyjnych, uchodzącym za jedną z najlepszych tego typu placówek w Polsce. Jaki był początek pana działalności na rzecz osób z niepełnosprawnością?
– W latach 50 – 60-tych byłem harcerzem w „Kaktusie”, bardzo dobrej drużynie na Mazowszu, w której nauczyłem się traktować życzliwie ludzi, być otwartym na ich problemy. To ważne, bo przy pracy z osobami niepełnosprawnymi w każdej sytuacji należy pamiętać, że ma się do czynienia z ludźmi być może oczekującymi pomocy, w naszym przypadku zwłaszcza poprawy zdrowia. Nie może taka praca być traktowana wyłącznie jako posada na etacie, w określonych godzinach.
więcej

Dobrze wykorzystywane szanse

Zbigniew Dzierżanowski

Zbigniew Dzierżanowski

Ze Zbigniewem Dzierżanowskim – wiceprezesem Zarządu ds. Dydaktycznych rozmawiała Krystyna Karwicka-Rychlewicz.

– Do 2009 r. Centrum Kompleksowej Rehabilitacji nazywało się Centrum Kształcenia i Rehabilitacji Inwalidów CKiR. Co dla szkoły oznacza ta zmiana?

– Obie nazwy odzwierciedlają ofertę edukacyjną Centrum dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Od 1977 roku do chwili obecnej pod jednym dachem i w tym samym czasie młodzież niepełnosprawna ruchowo korzysta z rehabilitacji zawodowej (szkoła, kursy), leczniczo-usprawniającej i społeczno-psychologicznej. Tak określamy zakres kompleksowej rehabilitacji.
więcej

Polski model rehabilitacji

Leszek Krzyżosiak

dr n. med. Leszek Krzyżosiak

O polskiej szkole rehabilitacji i o tym, jak jest ona w praktyce stosowana w Centrum Kompleksowej Rehabilitacji w Konstancinie pisze dr nauk medycznych Lech Krzyżosiak - wiceprezes CKR ds. lecznictwa

Głównym osiągnięciem polskiej szkoły rehabilitacji propagowanym przez prof. W. Degę i prof. M. Weissa było uznanie jej w 1970 r. przez Światową Organizację Zdrowia za integralną część leczenia podstawowego. Uprzednio rehabilitacja była traktowana, jako trzeci etap leczenia, po diagnostyce i tzw. leczeniu podstawowym.
więcej

JAPOŃSKA CEREMONIA HERBATY

„Gdyby Chrystus narodził się w Chinach lub Japonii, to teraz dzień w dzień, na pięciu kontynentach, dokonywałaby się przemiana herbaty w krew. W japońskiej ceremonii herbaty idzie nie tyle o herbatę, ile o to, jak się ją pije. Forma ceremonii ma prowadzić do wewnętrznego doświadczenia wskazującego drogę do zamkniętych ogrodów mistyki.” (Philip Taads, „Rytuały”)

Wszystko zaczęło się od buddyjskiego mnicha Ta-Mao znanego w Azji również jako Buddi-Darma, Darma, lub Daruma, który przybył do Chin, gdzie miał modlić się dzień i noc nie zamykając oczu. Pewnego jednak razu zasnął. Kiedy się obudził, zrozpaczony, że nie wypełnił swego religijnego obowiązku czuwania, postanowił srogo się ukarać. Wyrwał sobie powieki i rzucił je na ziemię. I oto zdarzył się cud. Z ziemi wyrósł krzak pokryty wiecznie zielonymi liśćmi. Był to krzak herbaciany. A kiedy mnich przekonał się, że napój z liści tego krzaka podnosi życiową energię nakazał wyznawcom Buddy pić go conajmniej pięć razy dziennie. Tak głosi legenda.
więcej