Home > Notatnik kulturalny
 
 

FILMY NA DVD - Barbara Banasiuk :

Ludzka twarz bezdomności

Bezdomność bywa tematem tabu - jest biedna, brudna, bez przyszłości i perspektyw, za to z trudną przeszłością. Spotykając bezdomnych na dworcu omijamy ich wzrokiem, wzdragamy się, kiedy przypadkiem się o nas otrą. Boimy się bezdomności, jakby była zaraźliwą chorobą, jakbyśmy mogli złapać ją jak grypę czy trąd. W filmie "Boisko bezdomnych" pokazano ludzkie oblicze bezdomnych, którzy na przekór wydanym na nich wyrokom próbuje coś ze sobą zrobić. Grupa bezdomnych mężczyzn o barwnych życiorysach i równie barwnych ksywach (Trener, Ksiądz, Górnik, Indor, Mitro, Minister, Alek, Wariat)  postanawia wziąć udział w zawodach drużyn piłkarskich złożonych z bezdomnych. Zaczynają trenować, z determinacją tak wielką, jak do tej pory mieli tylko przy piciu wódki. Ukochany sport i przyjaźń, która rodzi się między zawodnikami, staje się dla nich pretekstem, aby udowodnić sobie i innym, że, choć bezdomni, jeszcze coś znaczą.

Fabuła może wydawać się nieco naiwna, podobnie jak dosyć banalne przesłanie o wartości sportu i przyjaźni pokonującej wszelkie  przeszkody i pomagającej odzyskać sens życia, jednak film naprawdę krzepi serca i wzrusza. Warto też zwrócić uwagę na doskonałe przedstawienie bezdomności, razem z jej nieczystością, nieprzyjemnym odorem, zaniedbaniem i pijaństwem. Lepka, szara i brudna rzeczywistość Dworca Centralnego w Warszawie powoduje, że widz ma ochotę wstać i umyć ręce, co jest ogromnym komplementem dla twórców filmu.

Najpiękniejsza scena w  filmie ma miejsce właśnie w labiryncie Dworca, w którym w kółku siedzą bezdomni, "obalając" razem kolejne flaszki. W świetle płonącego ogniska można przyjrzeć się ich twarzom - zdegenerowanym, z odciśniętym piętnem wielu lat bezdomności, ożywionych jedynie alkoholem. Jednak kiedy jedna z kobiet zaczyna śpiewać ukraińską dumkę, a kamera wiruje w mroku, mamy wrażenie, że siedzimy tam, na Dworcu, i pijemy razem z nimi. Tęskna pieśń sprawia, że nagle każdy z ludzi przy ognisku odzyskuje swoje człowieczeństwo. Jest to symboliczna, wzruszająca scena, która nadaje bezdomności inny wymiar.

Boisko Bezdomnych. Reż. Katarzyna Adamik, Scenariusz Przemysław Nowakowski, Zdjęcia  Jacek Petrycki, Muzyka Antoni Łazarkiewicz. Występują: Marcin Dorociński, Rafał Fudalej, Eryk Lubos, Marek Kalita, Bartłomiej Topa, Jacek Poniedziałek, Joanna Grudzińska.  Dystrybucja: Gutek Film.

 

Życie przy torach

Choć może się to wydać podsumowaniem nieco banalnym, "Z drugiej strony" jest filmem o śmierci. Niech jednak to nikogo nie zwiedzie: nie oznacza to bynajmniej, że jest smutny, a wszyscy bohaterowie na końcu giną. Nic z tych rzeczy. Wprawdzie obraz ten od śmierci się zaczyna, i przenika ona cały film; jest wszechobecna, a strach przed nią nie pozwala bohaterom żyć, paraliżuje ich i unieruchamia. Ale jednocześnie film pokazuje jak bezpośrednie spotkanie ze śmiercią staje się bodźcem do zmiany życia. Wydaje się więc, że należałoby nieco zmienić pierwsze zdanie na: Choć może się to wydać podsumowaniem nieco banalnym, "Z drugiej strony" jest filmem o śmierci i o życiu. Akcja filmu obejmuje zaledwie jeden weekend, podczas którego, przy okazji tragicznej śmierci mężczyzny pod kołami pociągu, spotykają się zupełnie przypadkowe osoby. Nick dowiaduje się, że ma raka z przerzutami, Andy  - o nieplanowanej ciąży swojej kochanki, a Meryl wraca z pogrzebu ojca. Ich losy krzyżują się przy torach kolejowych, gdzie poznajemy zdruzgotanego maszynistę, który prowadził pociąg, i zrozpaczoną  dziewczynę przejechanego mężczyzny. Wszyscy oni są na wskroś przeniknięci bólem, cierpieniem i strachem, a jednocześnie w każdym z nich pulsuje umiłowanie życia i drzemie  ogromna  chęć działania.

Najciekawszym elementem filmu, który zdecydowanie wyróżnia go spośród innych afirmujących życie obrazów, kiedy grupka obcych sobie ludzi mimowolnie się na siebie natyka, są niezwykłe, animowane wstawki, dzięki którym poznajemy wewnętrzny świat bohaterów, ich lęki i sposób działania ich wyobraźni. Sarah Watt doskonale operuje wszelkiej maści migawkami, urywkami i zdjęciami, które niekiedy potrafią powiedzieć widzowi więcej niż sama akcja.  Film jest, zgodnie z zarzutami krytyków, przewidywalny, a motyw splątanych losów - ograny. Choć zgadzam się z tym oskarżeniami, obejrzałam go z niekłamaną przyjemnością. Nawet do bólu stereotypowy punkt kulminacyjny w postaci oberwania chmury i  (koniecznie!) rozbłyskających promyków słońca był miły i dla oka, i dla duszy.

"Z drugiej strony" (tytuł oryginału: Look both ways, reż. Sarah Watt, scen. Sarah Watt, Australia 2005, obsada: William McInnes, Justine Clarke, Anthony Hayes, Mary Kostakidis, Daniella Farinacii. Dystrybutorem filmu jest Vivarto (www.vivarto.pl).

 

Być kobietą, być kobietą

"Kobiecy Metraż" to trzy krótkie opowiadania o trzech zupełnie odmiennych kobietach: Emilce, Krystynie i Annie. Różni je wszystko - wiek, pochodzenie, status materialny, sytuacja życiowa. Łączy je jedno - są kobietami, a ich historie, choć tak odmienne, próbują odpowiedzieć na pytanie, co tak naprawdę znaczy - być kobietą?

Historia  Emilki, bohaterki  filmu "Emilka płacze" (reż. Rafał Kapeliński) przenosi nas dwadzieścia pięć lat wstecz, w mroki stanu wojennego. Na tym tle pokazana jest miłość, którą Stefek, pełen kompleksów, spokojny główny bohater, żywi do Emilki, dziewczyny ładnej, niepokornej i chodzącej własnymi drogami, często prowadzącymi ją na manowce. Namówiony przez przyjaciela, zdesperowany Stefek zaprasza Emilkę na kurs tańca. W tej zwykłej codzienności przewijają się krzyki bitych przez ZOMO ludzi i rozgrywa się historia. Na tym tle Stefek i Emilka próbują dorastać, żyć, uczyć się tańczyć, kochać. Ciekawe jest odwrócenie ról w przypadku głównych bohaterów: to Stefek jest naiwny i niedoświadczony, a Emilka zna życie, ze wszystkimi jego ciemnymi stronami, zupełnie odwrotnie niż w tradycyjnym romansie. Brak kolorów (film jest czarno-biały) podkreśla i tak przerażającą rzeczywistość otaczającą bohaterów. Jednak bardziej przerażające jest to, że  przeszłość nie umarła, nie odeszła, ale po prostu założyła maskę i teraz ukrywa się pod inna postacią. Zaskakujący koniec i pełnie niedomówień sceny pozostawiają wiele miejsca na domysły i swobodę interpretacji. Warto zadać sobie pytanie: kim są obecnie Emilka i Stefek. Może mieszkają w sąsiednim bloku? Może spotykasz ich codziennie w drodze do pracy?

Odpowiedzialność jest atrybutem dorosłych, a nastolatki mają być szalone i niepoważne. W filmie Anny Kazejak-Dawid "Kilka prostych słów" widzimy jednak sytuację zupełnie odwrotną: nieodpowiedzialną matkę i jej poważną, śpiewającą  w kościelnym chórze córkę. To córka dąży do stabilizacji i marzy o spokojnym domu, a jej matka, Krystyna, nie potrafi ułożyć sobie życia. Nie ma pracy, domu, mieszka na walizkach, sprzedaje nikomu niepotrzebne elektryczne szczotki, kradnie, zmienia mężczyzn wedle swojego widzimisię, bywa rozpustna i kapryśna. Pewnego dnia, podczas kolejnej ucieczki przed żądającą czynszu właścicielką wynajmowanego pokoju, Krystynie psuje się jej wiekowy i równie zawodny jak ona samochód. Matka z córką trafiają do warsztatu starego znajomego Krystyny, gdzie obie kobiety będą musiały uporządkować swoje życie. Film pięknie oddaje atmosferę zakurzonych, polskich bezdroży i małomiasteczkowej nudy. Pozytywny, choć momentami niełatwy, obraz relacji matka - córka, kobieta - kobieta, kobieta - mężczyzna i człowiek - świat.

"Efekt pamięci" w reżyserii Claudii Lehmann opowiada o Annie, kochającej i kochanej kobiecie, która ma za sobą ciężką chorobę. Co więcej, od pewnego czasu zaczęły prześladować ją dziwne sny, w których biegnie w dół klatki schodowej i upada. Splot niewytłumaczalnych racjonalnie wydarzeń doprowadza ją przed blok, który wydaje jej się dziwnie znajomy. Próbując rozwikłać tajemnicę, dowiaduje się, komu zawdzięcza życie. Metafizyczny film udowadniający, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, a na świecie są rzeczy, o których nie śniło się filozofom...

Dystrybucja: Vivarto (www.vivarto.pl)

 

Człowiek człowiekowi wilkiem...

Tytuł filmu "Nasza Klasa" budzi jednoznaczne skojarzenia ze sławetnym serwisem umożliwiającym kontakty ze znajomymi z lat szkolnych, jednak na tym owo podobieństwo się kończy.  Obraz ten jest drastyczną, i momentami obrzydliwie, dokładną  wiwisekcją przemocy rówieśniczej i doskonałą ilustracją łacińskiej maksymy homo homini lupus est,  czyli człowiek człowiekowi wilkiem.

Akcja filmu toczy się w Estonii, jednak przemoc rówieśnicza nie jest bynajmniej problemem typowym dla tego kraju. Historia ta mogłaby wydarzyć się gdziekolwiek, również w Polsce, aczkolwiek brutalne "strzelanki" w szkołach kojarzymy przede wszystkim z propagującymi posiadanie broni Stanami Zjednoczonymi. Fabuła jest prościutka, wręcz banalna: pod przywództwem  Andersa, dominującego szesnastolatka, cała klasa (głównie jej męska część, przy milczącym współudziale dziewczyn) w najobrzydliwszy sposób dręczy introwertycznego, nieśmiałego Joosepa. Bóg jeden wie, dlaczego wybrali akurat jego: chłopak jest dobrze ubrany i do tego nieźle zarabia robiąc strony internetowe. Mimo to staje się kozłem ofiarnym i workiem treningowym, upokarzanym przy każdej możliwej okazji. Pewnego dnia, pod wpływem impulsu,  jeden z prześladowców, przystojny i lubiany Kaspar, staje po stronie Joosepa. Anders, przywódca stada, odbiera to jako rzucone mu wyzwanie i z lubością zaczyna dręczyć dotychczasowego sprzymierzeńca. Kaspar, dla którego obrona Joosepa staje się kwestią "honoru", jak sam to określa, w tej klasowej wojnie traci wszystko: przyjaciół, dziewczynę, godność osobistą, poczucie bezpieczeństwa. Pewnego dnia, kiedy Anders w swoim szale dręczenia przekracza już wszelkie granice człowieczeństwa, czara goryczy przepełnia się, i Kaspar wraz z Joosepem postanawiają wziąć krwawy odwet na swoich oprawcach. Jaki, domyślić się nietrudno...

"Nasza klasa" miała świetne recenzje w prasie, a po seansach widzowie bili brawo lub milczeli, przeżywając jeszcze film. Obraz na pewno zapada w pamięć; co więcej, nie można przejść obok niego obojętnie, mając świadomość nawet na nieco mniejsza skalę, że problem ten może dotyczyć naszych dzieci. Akcja film toczy się wartko,  nudzić się podczas oglądania nie sposób. Jednak należy dobrze zastanowić się, czy wytrzymamy taką dawkę przemocy - nie tej abstrakcyjnej, z filmów akcji i horrorów, które i tak nas nie dotyczą i do których mamy dystans, ale tej prawdziwej, dziejącej się w sąsiedniej podstawówce. Przecież ten miły dzieciak, który mieszka z rodzicami za ścianą, może być czyimś katem albo czyjąś ofiarą..."

"Nasza Klasa" (tytuł oryginału: Klass, reż. Ilmar Raag scen. Ilmar Raag, Estonia 2007, obsada: Vallo Kirs, Part Uusberg, Lauri Pedaja, Paula Solvak). Dystrybucja Vivarto (www.vivarto.pl).