Home
 
 

Od redaktora

Wielkanoc 2008 Słonecznych, pełnych radości dni w te Wielkanocne Święta, a także po nich - życzy Czytelnikom redakcja "Dobrych Praktyk"

Nie pamiętam, by kiedykolwiek TVP1, TVP2, telewizje lokalne, radiowe rozgłośnie i niektóre tytuły prasowe nie były zawłaszczane przez rządzącą partię. Nic dziwnego, media, zwłaszcza telewizję, nazywa się  "czwartą władzą"!. Chodzi przecież o "rząd dusz"!  Od 1989 roku po każdych wyborach parlamentarnych, zaczynają się walki, zawsze przegrane, o odpolitycznienie mediów, zwłaszcza telewizji. Wolałabym nie mówić o apolityczności, ale o bezstronności mediów, czyli o takim przekazywaniu faktów, by odbiorca  sam mógłby je ocenić i wyciągnąć wypływające z nich wnioski. To też jest bardzo trudne.

Od pewnego czasu zaczęto też dyskutować nie tylko na temat odpolitycznienia mediów publicznych, ale i na temat ich misji społecznej. Co dla mnie kryje się pod tym?  Otóż winne one podejmować tematy, które są może i mniej popularne, ale ważne dla społeczeństwa, dla jego teraźniejszości i przyszłości, dla różnych grup społecznych. Dostarczać odbiorcom tego, czego nie znajdą w mediach komercyjnych, bo im się nie opłaca. Wspomagać edukację, podejmować w sposób odpowiedzialny dyskusję na tematy trudne, kontrowersyjne, tworzyć szanse dotarcia szerszej grupy społeczeństwa do tzw. kultury wysokiej; m.in. dobrego teatru, muzyki poważnej, literatury, programów edukacyjnych, wartościowych filmów.

Przyglądam się naszej telewizji publicznej i uważam, że obecnie jedyna pozytywna różnica między nią a stacjami komercyjnymi - to nie przerywanie filmów i ciekawszych programów wstawkami reklamowymi! TVP odbija to sobie coraz dłuższymi wstawkami reklamowymi między programami. Teatr Telewizji, który dawniej prezentował klasykę polską i  światową oraz sztuki współczesne, angażując do nich wybitnych aktorów, dziś w zasadzie ogranicza się do sztuk współczesnych, nie zawsze z wykonawcami, których ogląda się zapartym tchem. Zbyt  często filmy pokazywane w TVP należą do klasy B i C, lepsze - pożną nocą. Ciekawsze, ambitniejsze programy kulturalne - można oglądać tylko w TVP Kultura. Gorsze niż w komercyjnych, poza nielicznymi - są programy rozrywkowe. Programy publicystyczne w większości są nie tylko bardzo upolitycznione, ale i nudne.

I za to płacimy abonament! Chociaż nie pokrywa on wszystkich kosztów, ale bez niektórych programów spokojnie moglibyśmy się obejść! W ubiegłym roku - przy okazji zbierania podpisów pod zbiorowym pismem mieszkańców mojego bloku do spółdzielni mieszkaniowej - pytałam też o to, kto z moich sąsiadów posiada telewizję kablową (za pośrednictwem naszej anteny zbiorczej można odbierać tylko 5 podstawowych programów naziemnych). Wielu sąsiadów to ludzie starsi, z tego, co widzę i słyszę z niewielkimi emeryturami. Ta ankietka pokazała, że blisko 60 proc. ma telewizję kablową! Nie tani pakiet pośredni, który umożliwia odbiór jedynie wszystkich stacji naziemnych, ale pełen, najdroższe pakiety, za które trzeba zapłacić blisko 100 zł miesięcznie!  Myślę, że podobnie dzieje się tak w przypadku wielu osób niepełnosprawnych: większość z nich, bowiem ze  względu na bariery architektoniczne i finansowe bardzo rzadko albo wcale nie uczęszcza do teatru, kina, na koncerty. Zastępuje im to telewizor, niestety nie zawsze dostarczając najlepszego towaru...

Nie podejmuję dyskusji na temat tego, czy zgłoszona przez PO nowa ustawa o mediach jest w stanie sprawić, że zostaną one odpolitycznione. Opowiadam się natomiast bez zastrzeżeń za propozycją zniesienia abonamentu dla tych grup odbiorców telewizji i radia, również zawartą w tej ustawie. Przynajmniej tyle można na niej zyskać!

Krystyna Karwicka-Rychlewicz