Home
 
 

Od redaktora

Nie udało się zrobić tego numeru jeszcze w grudniu 2006, jak planowaliśmy. Zamysł pokrzyżowały przenosiny Magazynu na inny adres internetowy, choroby i różne trudności dnia codziennego.

Ale w myśl powiedzenia, że lepiej późno niż wcale - składam Czytelnikom serdeczne życzenia. Oby się wszystkim dobrze działo w 2007 roku!

Ten numer jest skromny objętościowo, ale mam nadzieję, że będziemy do niego dokładać nowe teksty i że nawet obecna jego treść zainteresuje Czytelników.

Zaczynamy go od rozmowy z dr Zofią Ryng, lekarzem, pediatrą. Jest chyba jedyną osobą w Polsce, a prawdopodobnie nie tylko w naszym kraju, która mimo dość znacznej niepełnosprawności ruchowej, skończyła trudne studia medyczne i zrobiła specjalizację I i II stopnia. W dodatku to niełatwa specjalizacja, bowiem praca z dziećmi, co potwierdzi niejeden pediatra, wymaga również siły fizycznej; trzeba niejednokrotnie przy badaniu przetrzymać wierzgającego, broniącego się przed badaniem malucha.

Poznałam Zosię w Konstancinie przed dwoma laty w Centrum Rehabilitacji. Podziwiałam ją i zastanawiałam się skąd ta drobna, niska kobieta bierze tyle siły, aby być ciągle w ruchu, gdzieś pędzić. Kiedy ja szłam dopiero na śniadanie, ona wracała z basenu i za chwilę zjawiała się w jadalni. Ciągle spotykałam ją na sali, gdzie są przyrządy do różnego rodzaju ćwiczeń. Drugi raz pędziła na basen po południu lub wczesnym wieczorem. A w przerwach między zabiegami wyruszała do pobliskiego lasu lub "w miasto". Za książki, które zawsze nosiła ze sobą i gdy przyszło jej czekać pod gabinetem na zabieg wyciągała z przepastnej torby, na dobre zabierała się dopiero wieczorem.

Piszę o jej ruchliwości i o widocznej "zachłanności" na wykorzystanie do maksimum pobytu w szpitalu rehabilitacyjnym ma to bowiem - jak mówi w wywiadzie - ogromne znaczenie w jej życiu. I wpływa na nie pozytywnie, decyduje o jej aktywności. Zawsze - obok studiów, a obecnie pracy - rehabilitacja była dla niej ważna, łączyła się i łączy z funkcjonowaniem w zawodowym i osobistym życiu. Nie od okazji do okazji, ale jako sposób na walkę z tym, co ją w życiu ogranicza. Chcę na ten problem zwrócić uwagę szczególnie tym Czytelnikom, którym rehabilitacja, kojarzy się jedynie z wyjazdem do sanatorium lub na turnus rehabilitacyjny. A przecież można to robić również w domu, w różnych okolicznościach i w czasie, gdy to jest możliwe - traktować jako podstawowy obowiązek w stosunku chociażby do samego siebie.

Grażyna Przybysz, autorka artykułu "Kolorowy wszechświat czyli Musicalowa Odyseja Kosmiczna" ma "nosa" do wynajdowania ciekawych wydarzeń i wytrwałych animatorów kultury, którzy związali swoje życie z poszukiwaniem utalentowanych osób z niepełnosprawnością i tworzeniem możliwości zaprezentowania ich innym. Już po raz drugi zaprosiła Czytelników do Teatru Niepełnosprawnych, utworzonego przez niestrudzonego dra Leszka Plocha wspieranego przez kierownictwo i zespół jednego z najlepszych polskich teatrów - Ateneum. Z tym artykułem wiąże się też zamieszczona po raz pierwszy w magazynie Galeria Fotograficzna, do której obejrzenia serdecznie zapraszam.

Zachęcam też do zajrzenia do Notatnika Kulturalnego, a po jego lekturze do zastanowienia się czy nie warto obejrzeć filmu "Jak to się robi", by potem z większym dystansem i "pewną taką nieufnością" przyglądać się temu, co dzieje się w polityce.

Krystyna Karwicka-Rychlewicz